Featured
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Róż do policzków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Róż do policzków. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 lipca 2024

Ulubiony bronzer i róż do policzków


 

Wiosna przeminęła jak z bicza strzelił, lato wciąż trwa i stąd pomysł na dwóch ulubieńców wiosny i lata roku 2024. Oczywiście z wielkim powodzeniem znalazłoby się ich więcej, ale na razie poprzestańmy przy skromnej ilości.


 

Zacznę od bronzera marki GUCCI. Mój bronzer jest w kolorze 02. Wydawać by się mogło, że dwójeczka będzie dosyć jasna, ale w rzeczywistości tak nie jest. Z góry już informuję, że dla alabastrowych cer będzie zdecydowanie za ciemna. Podtony ma niejednoznaczne... Widzę w nim brąz, złote drobinki, ale i tony czerwone. Na mojej oliwkowej (zielone tony) cerze wybija się czerwony ton. Nie jest go nie wiadomo jak dużo, ale potrafi się odznaczać. Zdecydowanie nie można go nakładać mega luźnym pędzlem (czytaj włosiem) ponieważ bardzo mocno się osypuje. Tutaj mile widziany jest zbity pędzel, a przy nabieraniu go proponowałabym wciskać pędzel do opakowania. Kręcenie pędzlem w lewo i w prawo spowoduje większy osyp. Pigmentacja jest na bardzo wysokim poziomie. Odrobinka wystarczy by nałożyć go na buzie. Nie ma co z nim przesadzać, bo narobicie sobie plam, a nie w tym rzecz. Przypomniało mi się jeszcze, że bronzer ma niesamowicie piękny zapach. Osoby nielubiące zapachu w kolorówce mogą nie być zadowolone z tego powodu. Mnie on nie przeszkadza, ba a nawet nie podrażnia co mnie zdziwiło (wiecie jaki ze mnie jest alergik). W opakowaniu mamy 12 gramów produktu. Nie wiem jak ta pojemność będzie miała się do wydajności kosmetyku, bo jak zaznaczyłam wyżej bronzer ma duże tendencje do osypywania się co niestety przekłada się na szybsze zużycie. Dostępność jest powiedziałabym kiepska. Widziałam go tylko na www.looktop.pl i to za duże pieniądze... Buszując w internecie nie natknęłam się na inną PL stronę, która by go miała w ofercie.


 

Bronzer spodobał mi się, ale nie wiem, czy w przyszłości nie zakupię jaśniejszego odcienia... Muszę o nim więcej poczytać. Może nie będzie miał różowych tonów.

 

 

Płynnie przejdziemy sobie teraz do różu z marki Sisley w kolorze 03. Można rzec żadna nowość na rynku, prawda? Może i tak, ale jak dla mnie to jest wciąż klasyk wśród róży. Kolor, który mam jest koralowy z drobinkami. Bardzo łatwy do nakładania produkt. Tutaj w porównaniu do bronzera nie zrobimy sobie krzywdy. Pigmentacja jest kontrolowana. Budowanie koloru na polikach jest bardzo proste. Nabierając go pędzlem nie zrobimy sobie plam. Nie wiem jaką ilość musielibyście nałożyć by zrobić sobie nim krzywdę. Ledwo co się pyli i na pewno nie jest to tak mocny osyp jak miało to miejsce u Gucciego. Kolor jest w mojej ocenie obłędny. Przecudownie wygląda na jasnych karnacjach jak i na tych ciemniejszych. Opalizujące drobinki w słoneczku cudownie się odbijają. Wydajny jest i to konkretnie, ciężko jest go zużyć. Chyba minie kilka lat zanim go "wykończę do cna".

 

Poniżej zrobiłam zdjęcia w świetle dziennym w domu jak i na podwórku.

Produkty roztarłam opuszkiem palca na ręce.

Możecie sobie porównać fotki w różnym oświetleniu.




Jak tam u Was z pogodą? Mam nadzieję, że burze, które w ostatnim czasie doświadczyliśmy ominą nas już szerokim łukiem. Życzę Wam pogodnego weekendu :) :)

Serdeczności dla Was :) :)


sobota, 13 lutego 2016

Tom Ford, Cheek Color - róż do policzków WICKED

Miłością do kosmetyków kolorowych Toma Forda zaraziła mnie znana blogerka Marti :* 
Z jednej strony jestem jej za to wdzięczna, zaś z drugiej mój portfel się buntuje :D
Nie da się ukryć, że znany projektant Tom Ford ma wysokie ceny, ale i klasę, poczucie smaku w tym co robi ;) Dzisiaj mam zamiar przedstawić Wam (rzecz jasna z jak najlepszej strony) róż do policzków od Tomka.



Trochę trwało zanim zdecydowałam się na jeden kolor, bowiem w ofercie Tomka znajdziemy na stronie Polskiego Douglasa 6 kolorów. Nie chciałam kupować koloru, którego nie będę używać. Zakup w tym przypadku mijałby się z celem tym bardziej, że Pan projektant bardzo się ceni i każe Nam zapłacić aż 255 zł za róż mający 8 g produktu. Wybierając dla siebie odcień z ochoczą patrzyłam na te z różowymi tonami, brzoskwiniowe i brązowe podtony nie wzbudzały we mnie zainteresowania. Zdaję sobie sprawę, że nie do końca ładnie w nich wyglądam, a róż w końcu ma upiększać Naszą twarzyczkę, a nie ją szpecić ;)



Po dłuższym namyśle padło na kolor wicked, zwanym malinowym różem i powiem Wam, że coś w tym jest. Faktycznie kolor wydaje się być malinowy z satynowym wykończeniem. Koniecznie trzeba z nim uważać, bo jest nieziemsko napigmentowany i przy ciężkiej ręce możecie sobie narobić niezłe plamy na kościach policzkowych. Jeżeli wiecie, że należycie do grona tych osób to polecam Wam użyć pędzla, chociażby takiego KLIK lub skunksa. Z nimi na pewno nie przesadzicie, a wręcz ułatwicie sobie robotę.
Zapewniam, że przy ich użyciu nie będziecie wyglądać jak ruska lalka z porcelany :D ;) Trwałości i wydajności temu cacuszkowi nie można odmówić. Potrafi bardzo długo się utrzymać nawet wtedy, gdy mamy zwariowany/zabiegany dzień, przy tym nie schodzi plackami, nie wyciera się, pod warunkiem, że nie macamy twarzy ;)
Potrafi współpracować z każdym pudrem, grunt to dobrze go zaaplikować. Zachowanie różu sprawdzałam na pudrach Urban Decay, Sisley, La Prairie.




Zdjęcia powyżej zostały zrobione w słoneczny dzień.
Wyraźnie widać, że nasycenie koloru jest bardzo wysokie :)
Ze swojej strony serdecznie Wam polecam Tomusia :)

Miłej soboty!
Pozdrawiam
Ania :)
 



środa, 25 listopada 2015

Sisley, Phyto-Blush Eclat - Róż do policzków w kolorze pinky berry :)


Producent Obiecuje Nam:
Formuła Hightech z mikronizowanymi pudrami i pigmentami zapewnia delikatne i równomierne pokrycie. Dostosowuje się do każdego typu skóry i umożliwia zabawę wyglądem – od naturalnego do intrygującego. Eleganckie akcesorium o kompaktowym wzornictwie.
Nowa formuła z mikrodrobinkami pudru i pigmentów gwarantuje skórze delikatne i równomierne krycie. Róż dopasowuje się do każdego rodzaju cery i pozwala na wykończenie zarówno delikatnego, jak i krzykliwego makijażu. Elegancki kosmetyk w gustownym opakowaniu.

Skład:






Po zmieszaniu obu kolorów - światło dzienne

Moje zdanie:
Jakoś tak się dzieje, że do marki Sisley mam wielki sentyment. Najnowszy podkład do twarzy się u mnie nie sprawdził (więcej informacji znajdziecie tutaj), ale inne produkty już tak :) Miałam od nich co najmniej kilka kosmetyków (m.in. błyszczyk, szminka w kredce, cienie do powiek, tusz do rzęs, korektor etc.) do mojej Sisleyowskiej kolekcji doszedł ukochany róż w formie prasowanej jak i najnowszy puder sypki :) Dzisiaj skupię się na różu, bo to o nim jest ten post ;)
Został przeze mnie kupiony w stacjonarnym Douglasie za nieco niższą cenę, bo miałam do wykorzystania kupony (cena regularna to 270,00 zł za 7 g produktu). Zastanawiałam się, czy wziąć róż z Sisleya, czy z Toma Forda... Uwierzcie, nie była to dla mnie łatwa decyzja :D Mój jest w kolorze pinky berry i w sumie nazwa koloru pokrywa się z rzeczywistością, bo jest to taki różowo jagodowy odcień... Kolor jest naprawdę uroczy. Spokojnie da się go stopniować. 
Nie można sobie nim wyrządzić krzywdy (pod warunkiem, że nie nakładamy go pędzlem o zbitym włosiu, tutaj raczej puchacz jest wskazany), bardzo dobrze stapia się z cerą i w razie konieczności blenduje. Nie trzeba nakładać warstwowo, jest na tyle wydajny i napigmentowany, że wystarczy jedno pociągnięcie pędzla by móc uzyskać zadowalający Nas efekt... no chyba, że Naszym priorytetem są mocniej podkreślone policzki ;) Tak swoją drogą to ja zawsze mieszam oba kolory, nie nakładam ich nigdy osobno, ale wspominam też o takiej możliwości :) Posiadaczki cer wrażliwych i z tendencją do zapychania będą zachwycone, bo róż nie szczypie w lica, nie powoduje zaskórników, pryszczy i krostek. Jest bardzo trwały, niezależnie od tego na jaki podkład i puder zostaje zaaplikowany. Potrafi wytrzymać 10 h bez brzydkich plam, nierówności, zmieniania koloru. Przez dobre X h mamy na buzi rozpromienione, świeże, ożywione mięśnie policzkowe :) W zasadzie nałożony z samego rana utrzymuje się do wieczornego demakijażu. Do opakowania został dołączony pędzelek. Ja go nie używam, bo ma twarde, sztywne, szorstkie włosie, raczej nie tego się spodziewałam po marce Sisley. Nieważne, że pędzel został dołączony do opakowania w wersji mini mini, jakość pędzla powinna być dobra, tym bardziej, że róż nie kosztuje kilkanaście złotych w regularnej cenie, a aż 270 zł. Wg mnie firma pod tym względem powinna się bardziej postarać ;) ale to tylko moje zdanie.


Podsumowując:
Życzyłabym sobie samych takich róży na rynku, nie miałabym nic przeciwko, gdyby cenowo były tańsze.... Jakość różu z Sisleya jest perfekcyjna, cudowna, fenomenalna. Mogłabym się tak rozpływać cały dzień :D i to nie oto chodzi, że jest to marka Sisley i temu tak jest, a fakt, że Producent wykazał się pieczołowitością (pomijając jakość pędzelka). Ja jestem  zadowolona :)


Pozdrawiam
Ania

niedziela, 22 listopada 2015

Burberry, Lip & Cheek Bloom, kremowy róż do twarzy ;-)



Producent Obiecuje Nam:
Odkryj delikatny produkt do makijażu ust i policzków zainspirowany barwami angielskich ogrodów. Ultralekka formuła łatwo się rozprowadza, dając efekt nieskazitelnego makijażu i pokrywając skórę subtelnym lub intensywnym kolorem. Produkt zawiera drobne cząsteczki masy perłowej. Nałożona na skórę opuszkami palców aksamitna formuła pozostaje półprzezroczysta, delikatnie usuwając niedoskonałości. Nieskończona ilość efektów makijażu dzięki możliwościom łączenia różnych odcieni na policzkach i ustach.
Nakładaj kolejne warstwy produktu na skórę opuszkami palców, aż do uzyskania pożądanego efektu.


Skład:

W kadrze mój szczeniaczek się kłania ;)

Pojemność: 3,5 g
Cena: 125,00 zł
Opakowanie: szklane
Konsystencja: musowo-piankowa
Kolor: 01 Rose
Dostępność: www.sephora.pl, a także w Warszawie w stacjonarnej Sephorze







Moje zdanie:
Nie trudno się domyśleć, że w moim mieście nie ma Sephory, która miałaby w swojej ofercie markę kosmetyczną Burberry... Kupując róż na stronie www.sephora.pl zdecydowałam się na najjaśniejszy odcień różu w kremie. Powód był banalny. Przede wszystkim miał mi służyć do makijażów dziennych, dlatego ekstremalnie ciemne kolory odpadały, potrzebowałam czegoś delikatnego, a zarazem takiego odcienia, którym nie byłabym w stanie wyrządzić sobie krzywdy malując się wcześnie rano, a z tego co wiem to kolor 01 rose jest dedykowany osobom o bardzo jasnej karnacji. Ja mimo, iż mam śniadą cerę ostatecznie się na niego zdecydowałam. Kolor 01 Rose jest to pierwszy odcień z 6 dostępnych kremowych róży danej marki. Kiedy tylko paczka trafiła w moje ręce byłam cała w skowronkach. Emocje trochę opadły, gdy zobaczyłam, że ten róż jest naprawdę jasny i wcale się nie dziwię, że jest dedykowany bladziochom. Od razu na myśl mi przyszło, czy moja oliwkowa cera da radę wydobyć ten kolor, czy się na niej zatraci? Okazało się, że wcale nie jest tak źle. Owszem przy każdej aplikacji potrzebuję nałożyć 2 warstwy różu by był widoczny, ale efekt końcowy na tyle mi się podoba, że jestem w stanie to robić :P Domyślam się, że sytuacja nie miałaby miejsca, gdybym tylko wzięła odcień ciemniejszy bądź byłabym bledsza :P Róż bardzo przyjemnie się nakłada. Ma musowo-piankową konsystencję, jest śliski i ładnie sunie po skórze nie robiąc przy tym smug i brzydkich zacieków. Nakładam go palcami bezpośrednio na podkład (a i też można na puder, nie roluje się :P), a chwilę potem wklepuję oryginalnym beautyblenderem. Utrzymuje się na mojej suchej cerze spokojnie cały dzień. Nie zauważyłam by schodził, wycierał się. Być może nie ma to miejsca ze względu na to, że nie dotykam twarzy kiedy mam na niej makijaż ;-) Co mnie pozytywnie zaskoczyło to efekt końcowy. Jest matowy, a nie błyszczący jak to ma zazwyczaj miejsce w kremowych różach. Na opakowaniu mamy informację, iż róż należy zużyć w ciągu 6 msc. od momentu jego otwarcia. Szczerze to nie wiem, czy dam radę to zrobić w przeciągu pół roku. Na moje oko to produkt jest wydajny, więc mogę mieć z tym problem :P
Producent mówi, że róż spokojnie możemy też używać jako pomadki do ust. Próbowałam, ale u mnie to nie działa. Wyglądam w tym kolorze jak trup z oliwkową cerą :D Zdecydowanie wolę go stosować na poliki, do ust mam inne cudaki chociażby te z marki Sisley (klik, klik) ;-)

Reasumując:
Jestem na TAK. Kolor 01 Rose jest pięknym jasnym, chłodnym różem. Z pewnością odcień ten zda egzamin u zimnych typów cery, co do ciepłych tonów nie mam już takiej pewności... Czuję się zachęcona zakupieniem innych kosmetyków kolorowych z Burberry.

wtorek, 28 października 2014

Różowo z ARTDECO ;-)

Producent Obiecuje Nam:
Należy do linii `Système Mosaïque` - do samodzielnego kompletowania palety do makijażu w specjalnej magnetycznej kasecie.
Róż zamknięty w płaskim, plastikowym pudełeczku w postaci wkładu magnetycznego, więc bez lusterka i pędzelka. Szeroka gama kolorystyczna, od matów do lekko połyskujących. Trwały, o wyjątkowo aksamitnej i delikatne konsystencji.

   
Cena: ok. 30 zł za 1 wkład
Kolor: Posiadam nr. 19 i 49


Moje zdanie:
Bardzo lubię podkreślać swoje kości policzkowe :-) Do tego celu ostatnimi latami (dobrze czytacie) służyły mi róże z firmy ARTDECO. Aż dziwię się sobie, że do tej pory nic na ich temat nie napisałam. Kilka lat wcześniej uważałam, że firma ARTDECO wypuściła na rynek doskonałe róże...
Z czasem jednak człowiek zmienił zdanie, bo poznał kolorówkę innych marek. Dzisiaj śmiało mogę stwierdzić i napisać, że nie są doskonałe. Lubię je, ale nie ubóstwiam. 
Przede wszystkim mogłabym się doczepić ich trwałości. Wydawałoby się, że róże 'osadzone' bezpośrednio na wysoko jakościowy puder będą długo się utrzymywać. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że ani ich żywotność nie jest dłuższa ani krótsza. Niestety wielki minus daję im za to, że potrafią solidnie wejść w rozszerzone pory. Nie wiem od czego jest to zależne, ale czasami mocno je podkreślały. Mają też zdolność do tworzenia plam, szczególnie, gdy wcześniej źle nałożyłyśmy puder (lub zbyt mało).
Lubię je za to, że nie uczulają i nie swędzą mnie po nich policzki, nie powodują ropnych guli ;-)

Podsumowując:
Nie są idealne. Mają kilka mankamentów, a mimo to mam sentyment do tej marki :-) Nie przewiduję w przyszłości kolejnych róży z ARTDECO. Wykończę te co mam i więcej już ich nie kupię.


Pozdrawiam
Ania

środa, 8 maja 2013

ZAO MAKE-UP ORGANIC, Róż do policzków Brązowo-Różowy


Producent Obiecuje Nam:
Wymodeluj swoją twarz i dodaj jej zdrowego blasku i naturalnych rumieńców za pomocą różu do policzków ZAO. Prawdziwe ostateczny szlif różem jest częścią podstawowego makijażu, który natychmiast poprawi wygląd twarzy, podkreśli urodę. Czy jesteś zwolenniczką naturalnego makijażu, czy bardziej wyrafinowanego, róż ZAO zaspokoi wszystkie Twoje pragnienia!
Podobnie jak wszystkie nasze kosmetyki w pudrze, róż nie zawiera talku.
Połączenie rzemiosła z nowoczesnością. Oryginalna obudowa Różu wykonana jest lakierowanego bambusa, dla udoskonalenia oferty, puder jest zapakowany w bawełniany woreczek, dla lepszej ochrony tego prawdziwego cudu. Dzięki swojej doskonałej prezentacji, gama produktów ZAO idealnie nadaje się na prezent.
Składniki aktywne:
- Arundinacea (mikronizowany proszek bambusowy), to biała substancja, wyciąg z bambusa, który głównie składa się z czystego krzemu, szeroko stosowanego od dawien w medycynie orientalnej. Krzemionka organiczna, która jest składnikiem tkanki łącznej, występuje w całym ciele ludzkim. Jej zadaniem jest regeneracja skóry poprzez udział w syntezie kolagenu i elastyny. Z biegiem czasu, ilość krzemionki zmniejsza się powodując utratę elastyczności i demineralizację skóry. Dlatego też konieczne jest regularne uzupełnienie jej przez skórę.
- Theobroma Cacao (kakao) seed butter * (masło kakaowe bio), które odżywia i chroni skórę. Masło kakaowe chroni skórę przed agresywnymi czynnikami zewnętrznymi. Pomaga utrzymać prawidłowe nawilżenie, ponieważ spowalnia utratę wody z organizmu, tworząc barierę ochronną na powierzchni skóry. Jest ono stosowane od wieków w Afryce, w profilaktycznej pielęgnacji skóry, a także w pielęgnacji leczniczej do skóry suchej i podrażnionej.
- Silver (CI 77820) (sproszkowane srebro) - pełni rolę naturalnego konserwantu. Te mikro cząsteczki czystego srebra posiadają właściwości antyseptyczne ( zwłaszcza dla skóry i błon śluzowych ) oraz antybakteryjne, jak również przyczynia się do ochrony produktu, zapobiega jego zepsuciu się. Jest często stosowane w kremach do leczenia oparzeń. Wszystkie produkty w ofercie ZAO (z wyjątkiem 2 balsamów do ust) zawierają mikrocząsteczki czystego srebra.
- Silica (krzemionka organiczna) - chroni, nadaje cerze blasku i nawilża. Ciało ludzkie zawiera około 7 g krzemionki, więcej niż innych minerałów, np. żelaza (w tym krzemionka jest składnikiem skorupy ziemskiej ok. 28% oraz tlenu - 47%). Istotną cechą krzemionki jest to, że błyskawicznie wchłania się w skórę i skutecznie ją przyswaja. Krzem usuwa z komórek substancje toksyczne, korzystnie wpływa na naczynia włosowate, uszczelniając je, zwiększa wytrzymałość tkanki kostnej, wzmacnia zdolność obronną organizmu przeciw zakażeniom, zapobiega przedwczesnemu starzeniu się. Usuwa podrażnienia i stany zapalne skóry, poprawiając jej ogólny wygląd i zapobiegając jej wiotczeniu. Tkanki ciała ludzkiego (ściany komórkowe) składają się z kolagenu i elastyny, jednakże, należy uzupełniać też cząsteczki krzemionki, których poziom zmniejsza się począwszy od dwudziestu lat, z tego powodu krzemionka występuje w organicznych produktach ZAO, aby uzupełniać jej niedobory poprzez skórę, tym samym poprawić jej elastyczność i gładkość.
Odcienie różu:
- 321 Brązowo-Pomarańczowy
- 322 Brązowo-Różowy




Sposób użycia:
Piękno z Zao:
Aby poprawnie i pięknie zaaplikować róż najprościej zdecydować się na bardzo prostą metodę " policzki w uśmiechu ". Należy użyć pędzla do różu ZAO, nabrać na niego odrobinę różu ZAO, uśmiechnąć się i delikatnym ruchem nałożyć róż na wystające policzki, kierując się od nosa do skroni. Ta technika jest niezastąpiona i zapewnia świeży, naturalny, odmładzający efekt.
Rada ZAO: Masz dwie minuty na tworzenie makijażu po wstaniu z łóżka? Potrzebujesz świeżego wyglądu i promienności? Wykorzystaj naszą sztuczkę! Po zastosowaniu kompaktu ZAO na całą twarz, muśnij swoje policzki i czoło odrobiną różu. Na rzęsy nałóż warstewkę tuszu do rzęs, a na usta swój ulubiony błyszczyk ZAO... i masz ekspresowy makijaż bardzo ładny i prosty.
Z naszą propozycją wymiennych wkładów, stosowanie kosmetyków jest jeszcze łatwiejsze i przyjemniejsze. Można łatwo wymienić zużyty produkt na nowy, bez ponoszenia dodatkowych kosztów związanych z opłatą za opakowania, wystarczy kupić nowy wkład i eksperymentować do woli z kolorami.
Waga netto: 9 g
Wkład: Tak


Skład:
Mica, zea mays starch [zea mays (corn) starch]*, zinc stearate, squalane, silica, aqua [water], lauroyl lysine, butyrospermum parkii butter [butyrospermum parkii (shea) butter]*, theobroma cacao seed butter [theobroma cacao (cocoa) extract]*, CI 77820 [silver], ginkgo biloba leaf extract, haematococcus pluvialis extract, theobroma cacao seed extract, bambusa arundinacea stem powder, alcohol denat., ilex paraguariensis leaf extract*, maltodextrin. MAY CONTAIN +/-: CI 77891 [titanium dioxide], CI 77491 [iron oxides], CI 77492 [iron oxides], CI 77499 [iron oxides], CI 77742 [manganese violet].
Lista składników: mika, skrobia kukurydziane *, stearynian cynku, skwalan, krzemionka, woda, lauroilo lizyna, masło Shea ( Karite ) *, Masło kakaowe* CI 77820 sproszkowane srebro. MOŻE ZAWIERAĆ + / -: CI 77891 [ dwutlenek tytanu ], CI 77491 [ tlenek żelaza ], CI 77492 [ tlenek żelaza ], CI 77499 [ tlenek żelaza ], CI 77742 [ mangan fioletowy].

* Składniki z rolnictwa ekologicznego. 100% składników naturalnych, w tym co najmniej 10% składników pochodzi z upraw ekologicznych.
Certyfikacja: Naturalny i Organiczny kosmetyk certyfikowany przez ECOCERT. Standardy dostępne na http://cosmetiques.ecocert.com.
Nie testowany na zwierzętach.
Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego.
Typ skóry - Wskazania: Odpowiedni dla wszystkich rodzajów skóry. Szczególnie zalecany do wrażliwych, suchych i trądzikowych.
Eco-label: Cosmebio.


Pojemność: 9 g
Cena: 78,00 zł
Opakowanie: bambusowe
Konsystencja: róż jest w kamieniu
Kolor: n°322 brązowo-różowy
Dostępność: www.biolander.com 






Moje zdanie: 
Już od bardzo dawna chciałam Wam napisać recenzję różu. Wyjątkowo za nią zabieram się chyba z 3 miesiące, jakoś tak ;)
Nie będę Was zanudzać tekstami typu "jestem fanką kosmetyków ZAO", bo już o tym wiecie od dawna (z pewnością te osoby, które podczytują mnie regularnie). Kosmetyki ZAO kuszą mnie cały czas, dlatego ciągle coś nowego dokupuję :D Kufer powoli mi się nie domyka :D Przejdę do rzeczy... Kupując róż nie wiedziałam do końca, czy na pewno dobry kolor wybieram. Odcienie produktów z ZAO są troszkę inne niż to co widzimy na zdjęciach na stronie www.biolander.com, z tego powodu ciężko mi się dobiera kolorówkę przez internet... Kiedy róż do mnie dotarł z początku przerażona byłam kolorem, bałam się go nałożyć na twarz, obawiałam się najgorszego - mianowicie placków na twarzy. W rzeczywistości okazało się, że róż nie robi placków pod warunkiem, że znajdziemy dla niego odpowiedni pędzel. Najlepiej z tzw. luźnym włosiem. Kolor na ręce jest ceglasto-różowy z domieszką brązu, a na buzi bardziej różowy :D
Zdjęcia różu na twarzy możecie zobaczyć tutaj klik klik.
Utrzymuje się stosunkowo długo. Jeżeli nie pocieramy twarzy rękami to powinien wytrzymać cały dzień w innym przypadku zetrze się szybko. 



Podsumowując:
Róż ma bardzo oryginalny kolor. Posiada inny odcień w opakowaniu, a jeszcze inny jest po rozprowadzeniu na twarzy. Ślicznie się prezentuje na buzi, nie podkreśla rozszerzonych porów.
 

 
Wszystko to, co kobiety kochają :)