Featured
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SYLAGE SKIN PRO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SYLAGE SKIN PRO. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 marca 2018

STYLAGE SKIN PRO, Creme Hydratante Intense - Krem intensywnie nawilżający


Ostatnie posty były na temat produktów do makijażu tym razem będzie o pielęgnacji.
Jeżeli chcemy by Nasz make-up ładnie się utrzymywał musimy zadbać o to co nakładamy pod makijaż. 
Przede wszystkim twarz musi być dobrze nawilżona. NAWILŻENIE to podstawa. Nie mówię tutaj o natłuszczaniu, a o nawilżaniu. Natłuszczanie zostawmy sobie chociażby na noc.
Osobiście przez ostatnie 3 msc używałam krem do twarzy z firmy STYLAGE. Krem zakupiłam na stronie internetowej www.sklep-leavivacy.pl. Paczkę otrzymałam w trybie błyskawicznym.
Producent twierdzi, że "Pielęgnuje skórę zapewniając jej natychmiastowy i długotrwały efekt nawilżenia. Formuła kremu bogata w składniki odżywcze takie jak: Kompleks Vivasome Witamina C, kwas hialuronowy zapewnia natychmiastowe poczucie komfortu zwłaszcza skórze suchej i odwodnionej. Jedwabista konsystencja sprawia, że krem łatwo rozprowadza się po powierzchni skóry dodatkowo dając uczucie odprężenia. Skóra zachowuje blask i elastyczność. Nadaje się do wszystkich rodzajów skóry." Krem ma specyficzną pompkę airless. "Wystarczy przesunąć palcem we wskazanym miejscu, aby wydobyć krem ze słoiczka. Nie mając kontaktu z powietrzem, ani z palcami, intensywny krem ​​nawilżający jest chroniony przed utlenianiem lub zanieczyszczeniami podczas używania."

Świetna sprawa z tą pompką. Pierwszy raz się spotkałam z tego typu opakowaniem, ale według mnie pomysł pierwsza klasa. Krem jest w miarę gęsty, wydajny. Nie zostawia tłustej, lepiącej warstwy na skórze. Dość szybko się wchłania, ale nie do matu. Cera pozostaje świetlista z tzw zdrowym blaskiem.
Na samym początku stosowaniu cera się trochę zbuntowała. Wyskoczyły mi czerwone plamy na twarzy, które  po kilku dniach zniknęły. To było dziwne doświadczenie, nie ogarniałam o co chodzi i skąd to coś na twarzy. Produkt w końcu jest dedykowany do skóry z podrażnieniami, po zabiegach itp. Prawdę powiedziawszy do dzisiaj nie wiem co to było, ale na szczęście szybko się zmyło ;)


Moja cera bardzo polubiła się z tym kremem, ale do pewnego momentu... Kiedy przyszły bardzo silne mrozy (-15 i wzwyż) to krem nie umiał nawilżyć mi czoła. Cały czas czułam napięcie, szorstkość, odwodnienie. Było to bardzo nieprzyjemne uczucie. Zaczęłam kombinować co mam z tym fantem zrobić, bo stawało się to nie do wytrzymania. Chwilowo miałam akcje typu "swędzenie skóry", głównie odbywało się to na czole. Wpadłam na pomysł by co użycie mieszać krem z odrobiną oleju kokosowego i to sprawiało mi ulgę. Wyraźnie okolice czoła się uspokajały, wyciszały.
Ataki odeszły w niepamięć. Krem z dużym powodzeniem nadaje się pod makijaż. Chociaż ja i tak używam dodatkowo bazy z Sisleya lub Farsali. 
Nie wiem, czy krem zakupię ponownie. Myślę, że są lepsze nawilżacze i za dużo niższą cenę.
Obecnie testuję inny krem, który na ten moment jest OK. Na pewno napiszę Wam o nim kilka słów za X tygodni :D

Pozdrawiam
Ania


Źródła użyte w tekście:
ww.stylage.pl

Wszystko to, co kobiety kochają :)