Featured
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uczulenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uczulenie. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 lutego 2013

Co wywołało u mnie uczulenie?

Już kilka tygodni temu chciałam Wam napisać co ostatnio zaczęła odrzucać moja cera... Jak już większość z Was wie mam cerę mieszaną, naczynkową, nadwrażliwą, cienką (to tak dla przypomnienia). Od jakiegoś czasu przerzuciłam się na kosmetyki naturalne. W głównej mierze dlatego, że kosmetyki chemiczne wywoływały u mnie cały czas jakąś alergię/podrażnienia.
Jakoś półtora miesiąca zmagałam się ze swędzącą kaszką na twarzy, próbowałam ją wyleczyć domowymi sposobami, ale nic nie pomagało (rumianek pogorszył sprawę). Tak więc wizyta u dermatologa została przeze mnie zaliczona, dermatolog przepisał mi maść, która zniwelowała swędzącą kaszkę.





Co mnie uczuliło?
Dokładnie produkty tej firmy...







                                         i tej (Lily Lolo)...








Źródło: 
www.annabelleminerals.pl
www.costasy.pl






Zdziwieni? Uwierzcie mi, że ja też byłam zaskoczona...
W czerwcu recenzowałam produkty firmy Annabelle Minerals, opinia ich była jak najbardziej pozytywna. Wtedy (jeszcze) nic mnie nie uczulało. Najgorsze jest to, że w obu przypadkach uczulają mnie podkłady i róże. Cienie do powiek z Lily Lolo wciąż mi służą...
Wczoraj jak spróbowałam nałożyć na twarz podkład z Lily Lolo myślałam, że buzie mi wypali :/
Niestety jestem zmuszona pożegnać się z kosmetykami z firmy Lily Lolo i Annabelle Minerals, a szkoda, bo baaardzo je lubiłam.
Jeżeli znów coś mnie kiedyś uczuli dam Wam o tym znać.

 
  


 Do usłyszenia! :)
   

piątek, 24 sierpnia 2012

ARGILE PROVENCE, Płyn Micelarny do demakijażu BIO
































Zdjęcie było zrobione tuż po zakupie płynu.

Producent Obiecuje Nam:
 Jak to możliwe, że produkt z pozoru wyglądający jak woda, z łatwością usuwa podkład, szminkę, cienie do oczu, tusz do rzęs bez „maltretowania” cery tonami wacików? Wystarczy przyłożyć np. do powiek wacik nasączony płynem micelarnym i przytrzymać chwilę, a następnie delikatnie, bez zbędnego pocierania, usunąć makijaż w kilka sekund. Nawet woda nie jest nam potrzebna, gdyż po takim oczyszczaniu cery nie musimy nic spłukiwać ( mleczka do demakijażu zawsze trzeba się w jakiś sposób pozbyć z twarzy).

Co takiego kryje się pod tajemniczą nazwą „miceli”? Czym są i jak to się dzieje, że tak doskonale radzą sobie ze zmywaniem pełnego makijażu?

Płyny micelarne spełniają również funkcję pielęgnacyjną. Szczelna struktura cząstek umożliwia transport do skóry witamin, minerałów i składników roślinnych. Dzięki temu po oczyszczeniu twarzy tym produktem nie czujemy dyskomfortu, pieczenia czy ściągnięcia skóry. Bazę płynu stanowią często wody ze źródeł termalnych. Płyny micelarne najczęściej znajdziemy w aptekach, w przeźroczystych butelkach, z zawartością do złudzenia przypominającą zwykłą wodę.
Najczęściej polecane są do skór wrażliwych, nie tolerujących zmywania twarzy wodą, czy nawet mleczkiem. Bez problemu, jednakże, można odnaleźć tego typu kosmetyk przeznaczony do różnych typów cer: mieszanej, problematycznej, suchej czy odwodnionej.
Wśród najbardziej znanych płynów micelarnych znajdą się takie jak: Bioderma Sensibio H2O, La Roche- Posay Physiological Micellar Solution , Avene Lotion Micellaire Nettoyante et Demaquillante.
Płyn micelarny praktycznie zastępuje każdy inny środek do usuwania makijażu (piankę mleczko, żel, mydło, tonik i wodę). Z powodzeniem może być stosowany rano i wieczorem do gruntownego oczyszczenia całej twarzy. Dzięki lekkiej formule nie pozostawia żadnej tłustej warstwy na skórze. Dobra wiadomość dla wrażliwców! Płyn nie podrażnia oczu, może być stosowany przez osoby noszące szkła kontaktowe.
Płyny micelarne , które możemy kupić w aptekach, zawierają konserwanty, składniki zapachowe oraz barwniki (choć w mniejszej ilości niż w większości kosmetyków), więc osoby szczególnie skłonne do uczuleń powinny najpierw przetestować produkt z próbki.

Zalety:

- prosty w użyciu
- delikatny dla skóry
-nie wymaga zmywania wodą
-nie pozostawia tłustej warstwy
-demakijaż zajmuje kilka chwil.
Niestety na naszym rynku ciężko uświadczyć tego typu kosmetyk BIO: pozbawiony konserwantów, sztucznych substancji zapachowych, bazujących na naturalnych wodach kwiatowych, wyciągach roślinnych. Do tej pory jedyny znany mi płyn micelarny BIO znajdował się w ofercie dla niemowląt jako: Bio - Tonik micelarny Natessance BEBE.
Jednakże francuska firma zajmująca się produkcją kosmetyków naturalnych posiadających certyfikat Eccocert - Comptoir Provencal des Argiles – sprostała zadaniu i wprowadziła na rynek Eau Révélatrice de Naturado czyli jeden z niewielu ekologicznych płynów micelarnych BIO.
Kosmetyk wolny jest od parabenów, barwników, sztucznych konserwantów, sztucznych substancji zapachowych. Jego głównym składnikiem jest nieoceniony hydrolat z róży damasceńskiej BIO, oraz łagodne roślinne substancje myjące (naturalne saponiny uzyskane z kory najbardziej cenionego drzewa rosnącego we wschodniej Brazylii: Ziziphus joazeiro).

Eau Révélatrice de Naturado to perełka wśród ekologicznych płynów micelarnych, dostępna w końcu na naszym rynku!

 

Skład: 

Aqua, Rosa damascena aqua*, glycerin, Centaurea cyanus aqua*, sodium cocoyl glutamate, Ziziphus joazeiro bark extract, biosaccharide gum-1, benzyl alcohol, sodium benzoate, potasium sorbate, Aniba raseadora, linalool. Eaux florales de Rose*BL*, Ziziphus Joazeiro du Brésil.

98% wszystkich składników pochodzenia naturalnego.
18% wszystkich składników z upraw ekologicznych.
* Składniki z upraw ekologicznych. Produkt nie testowany na zwierzętach.
Cosmétique Ecologique et Biologique certifié par Ecocert sas, 32600 L'Isle Jourdain.


Pojemność: 500 ml
Cena: 64,00 zł
Opakowanie: plastikowe, stojące z pompką
Konsystencja: płynna
Dostępność: www.biolander.com


Moje zdanie:
Wczoraj pisałam Wam o hydrolacie tej firmy - ten kto nie czytał, a chciałby się zorientować co o nim myślę gorąco zapraszam tutaj (klik).
Na wstępie chciałam zaznaczyć, że produkt naprawdę dobrze radzi sobie ze zmyciem makijażu, na plus zmywa dzienny (delikatny) jak i ten mocniejszy. Jest naprawdę wydajny. Używam go grubo ponad miesiąc i niewiele go zużyłam (nie widać tego na zdjęciu, bo wstawiłam takie, które zrobiłam od razu jak tylko go odebrałam z rąk kuriera). Kolejną jego zaletą jest to, że ma naturalny skład. Tyle jeśli chodzi o plusy. Czy ma minusy? Ano ma... 
Pamiętacie jak wczoraj pisałam, że hydrolat z tej firmy mnie uczula? Tutaj sytuacja się powtarza. Po każdym jego zastosowaniu przy okolicy ust, skroniach, i pod oczami mam zawsze czerwone plamy, które mnie parzą. Nie daj Boże ten produkt dostanie się do moich oczu! Tak mnie później szczypią, mam wrażenie jakby chciał mi je wypalić... Jest jeszcze jedno co mi się w nim nie podoba. Zostawia lepiącą warstwę na twarzy - tak jest w moim przypadku.

Podsumowując:
Gdyby nie fakt, że mnie podrażnia pewnie bym go jeszcze kupiła, ale wolę nie cierpieć... Nie mam zielonego pojęcia co z nim zrobię. Jest go jeszcze baaardzo dużo :/
Coś kosmetyki z tej firmy mi nie pasują, a szkoda...

Cmok :**
    
 

czwartek, 23 sierpnia 2012

ARGILE PROVENCE, Organiczna Woda (hydrolat) Różana Bio

























Producent Obiecuje Nam:
Hydrolat różany posiada właściwości wzmacniające, oczyszczające, ściągające. Odświeża naskórek chroni przed zanieczyszczeniem środowiska. 
Hydrolat różany nadaje się przede wszystkim do skór dojrzałych, suchych i delikatnych. Posiada właściwości wzmacniające, oczyszczające i ściągające. Harmonizuje i chłodzi skórę.
Woda różana jest tradycyjnie stosowana by zachować jasną, pełną blasku cerę.
Ten naturalny zapach różany jest używany w aromaterapii do leczenia stresu, nadciśnienia, bezsenności, dlatego nie tylko usunie zanieczyszczenia z twojej twarzy, ale też codzienne stresy i napięcia.

Skład:
Rosa damascena water*, sodium benzoate, potassium sorbate.
 
100 % wszystkich składników pochodzi z uprawy organicznej.
*Kosmetyk Organiczny i Biologiczny certyfikat Ecocert sas BP 47 - 32 600 L'Isle Jourdain.

Pojemność: 200 ml
Cena: 45,00 zł
Opakowanie: szklane, stojące (pompkę sama dokupiłam, same  w sobie jest na zakrętkę)
Konsystencja: płynna
Dostępność: www.biolander.com

Moje zdanie:
Z góry napiszę, że to nie będzie długa recenzja. Zdecydowanie  jestem na NIE. 
UZASADNIENIE: Masakrycznie mnie uczula :/
Po pierwszym jego użyciu twarz mnie piekła, szczypała, puchła. Wyglądałam jakbym się wysmarowała czerwoną farbą (!), nie chciałam go od razu spisać na straty, dlatego też dawałam mu kilkanaście szans. Dzięki Agnieszce (dzięki za radę) rozcieńczyłam go z wodą destylowaną, Aga podała mi konkretne proporcje. Niestety nic to nie pomogło... Dalej wywoływał u mnie podrażnienie. Najgorsze jest to, że jak składałam zamówienie w biolanderze to kupiłam z tej samej firmy jeszcze jeden hydrolat - tym razem lawendowy. Z nim mam takie same "jaja" jak z różanym. Jestem przekonana, że nie odpowiadają mi konserwanty, które są zawarte w każdym hydrolacie powyższej firmy - albo jeden z nich.

Podsumowując:
Oba hydrolaty narobiły mi więcej krzywdy niż pożytku na twarzy. Na pewno nie skuszę się na zakup kolejnych... Hmm... Czy polecam? Nie wiem, u mnie się nie sprawdził (mam skórę naprawdę nieludzko wrażliwą), ale może u Was będzie się spisywał. W sklepie w którym je kupiłam są opinie od klientów i nie ukrywam, że bywają pochlebne :) 
Nie będę pisać notki na temat lawendowego, bo to jest bezsensu...


Niebawem napiszę Wam o naturalnym toniku, który mi jak najbardziej pasuje :)


Buziaczki :*

środa, 16 maja 2012

Uczulenie - zdjęcia z moją alergią, UWAGA WIDOK PASKUDNY :(

Mam już wszystkiego dzisiaj serdecznie dość... Byłam ponownie u dermatologa z moim uczuleniem. Tym razem odwiedziłam dobrego lekarza... Ha ha, tak przynajmniej na początku mi się wydawało - w każdym razie był on zachwalany przez wiele moich znajomych.  Stwierdziłam raz kozie śmierć, pojadę do niego na wizytę prywatną. No to se pojechałam... Lekarz stwierdził, że ewidentnie mnie coś uczula - WOW, cóż za odkrycie, sama bym na to nigdy nie wpadła :/ Maglował mnie przez godzinę, oglądał moje kuku chyba z 10 razy, powoli fioła dostawałam w gabinecie. W końcu i tak nie dowiedziałam się konkretnie co i jak. Wypisał receptę, wykupiłam maści i co się okazało? No to, że ten debil (przepraszam za wyrażenie, ale inaczej nie da się tego kogoś nazwać) przepisał mi sterydy! A sterydami tego nie wyleczę :/ skąd to wiem? Bo już raz sterydami miałam to leczone i na początku używania owych maści były świetne efekty, a jak tylko skończyłam smarować, wysypka ponownie się pojawiła... I tak mam w kółko. W ogóle wiecie ile se zaśpiewał za samą wizytę domową? Ho ho, no cóż... Jedyne 100zł <szok>.

ZDJĘCIA Z MOIM UCZULENIEM, NIE PRZESTRASZCIE SIĘ - STRASZNIE TO SWĘDZI :(





Znacie jakiś sposób na wyleczenie tego dziadostwa? Tylko błagam nie piszcie idź do dermatologa.... JUŻ 5 RAZY BYŁAM I ZA KAŻDYM RAZEM U KOGOŚ INNEGO. 

Miłego wieczoru :*
Wszystko to, co kobiety kochają :)