MOKOSH, brązujący balsam do ciała i twarzy
Witajcie kochani!
W końcu mamy ładną pogodę :D
Słoneczko pięknie świeci, temperatura jest dość wysoka... Można by rzec, że nareszcie doczekaliśmy się lata, a co za tym idzie? Wakacje, pięknie ciałko opalone :p
Wiem, że nie każdy z Nas lubi się opalać, albo i też nie może z przyczyn zdrowotnych... Dlatego myślę, że z pomocą dla takich osób będzie brązujący balsam do ciała i twarzy. Oczywiście można go stosować również dla podtrzymania opalenizny, a nie tylko w fazie nabierania naturalnego kolorytu skórki.
Powiem Wam szczerze, że ja nie znoszę leżeć plackiem na leżaku i się smażyć. Dla mnie to jest katorga, ale znam osoby, które to lubią :p
Kolor ma naprawdę bardzo ładny. Absolutnie nie pomarańczowy! :P Jeszcze jedna ważna rzecz... nie śmierdzi jak niektóre samoopalacze. Nic z tych rzeczy! Strasznie mi się w nim podoba to, że stopniowo daje ciemniejszy koloryt na skórze. Jeżeli używamy go codziennie to w sumie już po kilku zastosowań widać sporą różnicę. Zaznaczam raz jeszcze, że nie będzie tutaj po jednym użyciu efekt samoopalacza. W tym przypadku nie tędy droga... Na twarzy go nie używałam, więc się w tej kwestii nie wypowiem, ale może ktoś z Was go też posiada i jest w stanie napisać jak się zachowuje na buzi?
Ja ze swojej strony serdecznie Wam go polecam. Produkt jest wart swojej ceny. Super się stosuje, ma bardzo dobry skład, ładnie pachnie, przyjemnie nawilża, przyciemna skórę, nie uczula, nie zapycha... A wiecie, że ja mam do tego dość duże predyspozycje.
Pozdrawiam.
Ania