Powitanie i recenzja korektora od Giorgio Armani
Witajcie po bardzo długiej przerwie...
Sporo czasu mnie tutaj nie było, niestety życie swoje zweryfikowało stąd przerwa w blogasku.Wracam do Was z nowymi recenzjami kosmetyków, a i może wpadną przepisy kulinarne, które miałam możliwość wypróbować we własnej kuchni :) Zatem dzisiaj przybywam z korektorem do twarzy z marki Giorgio Armani wersja power fabric plus.
Korektor w mojej ocenie ma bardzo rzadką konsystencję. Należy go cieniutko nakładać. Zbyt duża ilość powoduje rolowanie się korektora, warzenie, ciastkowanie. Nie wspomnę już o tym, że potrafi dość mocno wejść w linie mimiczne. Próbowałam go pudrować różnymi pudrami... W grę weszły pudry sypkie jak i prasowane.
Jedyny puder, który się sprawdził jest najnowszy puder sypki od Maxineczki. Reszta pudrów (La Mer, Hourglass, Pur Cosmetics) dosłownie na chwilkę utrwaliły korektor, po godzinie wyglądąłam jak po 8 h noszenia korektora. Pod spodem musi być dobrze wchłonięta pielęgnacja by korektor nie zjeżdżał ze skóry.
![]() |
Czy mogłabym polecić produkt? To zależy... Jaką macie skórę pod oczami... Moja jest cienka, delikatna i z wiekiem czasu mam linie mimiczne z którymi walczę retinolem. Jeżeli skóra pod oczami jest gładka to myślę, że nie jest to konieczny produkt.
Pozdrawiam
Ania