środa, 1 października 2014

Lirene, Emolient, balsam lipidowy do ciała

Producent Obiecuje Nam:
Właściwości i zastosowanie
Balsam lipidowy to innowacyjne połączenie emolientowych składników aktywnych:

  • 15% stężenie natłuszczających i nawilżających emolientów zawartych w olejach: ryżowym i sojowym. Oleje te są źródłem NNKT (NIezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe)omega 3,6 i 9, czyli związków lipidowych wchodzących w skład cementu międzykomórkowego skóry, chroniącego ją przed nadmierną utratą wody. Przywracają naturalną równowagę skóry oraz przyspieszają jej regenerację
  • masło kakaowe zapobiega nadmiernemu wysuszaniu naskórka oraz zapewnia efekt gładkiej i aksamitnej skóry
  • olej parafinowy, który jest wyjątkowo bezpieczny dla suchej skóry, zmiękcza, natłuszcza i pozostawia ochronną warstwę.
Stosowanie
Balsam stosować na całe ciało, delikatnie wmasowując do wchłonięcia. Stosować codziennie, szczególnie po kąpieli.



Skład:
Niech no ja tylko znajdę opakowanie kartonowe... Gdzieś je posiałam :D

Pojemność: 300 ml
Cena: 21,99 zł
Opakowanie: plastikowa stojąca buteleczka z pompką
Konsystencja: lekka/mleczna
Dostępność: Rossmann

Moje zdanie: 
Bardzo się bałam nacierać balsamem lipidowym z Lirene. Po ostatnich 'jazdach' z paraffiną mam obawy do każdego produktu kosmetycznego, który tylko ją posiada w składzie.
Faktem jest, że skóra na ciele jest zupełnie inna niż ta na twarzy dlatego nie skreśliłam z góry balsamu, dałam mu szansę się wykazać :-)
Balsam testuję na sobie i mężu każdego dnia, od kilku tygodni. Nie da się ukryć, że we dwójkę zużyjemy go znacznie szybciej niż jakbym go sama stosowała... ale mi to nie przeszkadza :-) Nam obojgu zależało na dogłębnym nawilżeniu, odżywieniu i te punkty bez problemu zostały spełnione. Nie męczymy się już z wiecznie przesuszonymi/szorstkimi łydkami, łokciami, kolanami, przy tym nie kleimy się jak rzep do psiego ogona (balsam nie zostawia filmu na skórze, nie klei się, za to szybko się wchłania) ;-) Sądzę, że ten etap będziemy mieć już za sobą, bo zamierzam przez pewien czas regularnie inwestować w ten balsam.
Myślę, że zrobię Nam małą (kilku miesięczną) akcję regenerację. Stanowczo się to przyda, tym bardziej, że sezon grzewczy praktycznie już się rozpoczął, a większość z Nas cierpi na wiecznie suchą skórę/cerę.

Podsumowując:
Całkiem spora ilość produktów z Lirene potrafi konkretnie mnie zapchać, uczulić. Na moje i mojego męża szczęście tym razem nic z tych rzeczy się nie stało :-) Balsam ślicznie pachnie, szybko się wchłania, nie zostawia lepiku na skórze, nie brudzi odzieży, bardzo dobrze nawilża, odżywia, koi, uspokaja, regeneruje. 
Nie mamy mu nic do zarzucenia. Razem z mężem jesteśmy z niego niesamowicie zadowoleni :-) Do ceny się nie przyczepimy, bo myślimy, że jest dobra jak za 300 ml wydajnego produktu :-)

Pozdrawiam
Ania

6 komentarzy:

  1. To jest jakaś nowość? Nigdy się z tym balsamem nie spotkałam. Bardzo mnie zainteresował :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam go w zapasach :) I jestem go bardzo ciekawa! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ważne, że i Ty i mąż jesteście zadowoleni- super! :) pozdrawiam, zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam go ;) powoli wdrażam w pielęgnację ;)

    Zapraszam do mnie na konkurs ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)

Wszystko to, co kobiety kochają :)